Samochody – jak widać – zostały mi do dziś. Jako dziecko zacząłem zbierać modele samochodów. Zaczęło się niewinnie, a skończyło się niezłą kolekcją.
Oczywiście wolałbym taką kolekcję:
Ale kolekcja resoraków też może być 😉
Moją drugą pasją – za dzieciaka – było składanie klocków LEGO. Oczywiście każdy z nas się nimi bawił. U mnie jednak to było coś więcej. Wymyślałem własne projekty i starałem się je wprowadzać w życie. Fascynująca sprawa. Niestety jednak LEGO od zawsze było drogie. Rodziców nie było stać, żeby kupić mi najbardziej wypasione zestawy, na jakich mi zależało. Czasem rodzina się składała i dostawałem jeden super prezent pod choinkę. To były czasy…
Dlatego też zazdroszczę trochę współczesnym dzieciom. Kumpel ostatnio mi pokazał, jak fajne są teraz zestawy edukacyjne. Albo dla młodszych dzieci. Bawiłbym się! Nie no, szczerze, nawet dziś bym miał ochotę tak sobie „poprogramować”. No ale trochę wstyd w tym wieku, co nie? 🙂 Pozostaje czekać, aż sam będę miał dzieci. Możliwości łączenia nauki z edukacją są teraz tak duże, że jestem niezmiernie ciekaw, co przyniosą najbliższe lata.
A Wy jakie mieliście pasje za młodu?